Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Arnoldzik z miasteczka Kruszwica. Mam przejechane 128713.79 kilometrów w tym 2359.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 24.38 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 75905 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Arnoldzik.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 42.39km
  • Czas 01:32
  • VAVG 27.65km/h
  • VMAX 39.23km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 700kcal
  • Podjazdy 87m
  • Sprzęt Mont Ventoux
  • Aktywność Jazda na rowerze
  • mapa trasy mini

Sen niegdysiejszy (4148)

Niedziela, 15 marca 2026 · dodano: 15.03.2026 | Komentarze 2


Trasa: Kruszwica-Włostowo-Sierakowo-Mirosławice-Budy-Wronowy-Miradz-Strzelno-Stodólno-Sławsk Wielki-Kruszwica

"Kiedy zamykam oczy śni mi się taki sen. Młodzi junacy zdychają przy pracy a węże przy kawie szepczą o sprawie. Przy stole stary liczący talary mówił mi tak..." Dokładnie tak leciało to w piosence kapeli o prowokacyjnej jak na lata osiemdziesiąte nazwie Formacja Nieżywych Schabuff. Nie wiedzieć czemu, ale utwór ten właśnie z czeluści pamięci przywołuje sen mój, który przyśnił się mi już było nie było dawno temu. Nie przedstawiał co prawda ani zdychających junaków przy pracy czy węży przy kawie szepczących o sprawie, ale odnosił się do wizyty w pewnym starym opuszczonym domu. Wnętrze tego domu pamiętam jakbym był w nim wczoraj, w szczególności w pamięci utkwiło mi piętro i prowadzące na nie drewniane schody usytuowane w centralnej jego części. Skrzypiąca drewniana podłoga, zakurzone sprzęty i okna wychodzące na zachodnią stronę. Nie mam pojęcia w jakim celu odwiedziłem ten osobliwy dom, ale sny mają to do siebie że nie wszystko co się w nich dzieje można zwyczajnie tudzież logicznie wytłumaczyć. Pamiętam ogarniający mnie z każdą kolejną minutą niepokój, który swoje apogeum osiągnął kiedy znalazłem się na opisywanym piętrze domu. Poza zakurzonymi i pokrytymi pajęczynami starymi meblami, oknami w których wisiały jeszcze kompletne firanki, stało tam stare łóżko na sienniku którego odcisnęło ślad jakieś śpiące zwierzę. Sam sen nie ma zasadniczo żadnej fabuły, stanowi zaiste abstrakcyjny i emocjonalny obraz wygenerowany przez mózg, ot co. Najistotniejsze w tym niegdysiejszym śnie był fakt, że wiedziałem mniej więcej gdzie ów dom się znajduje, lecz nie mogłem go odnaleźć w świecie rzeczywistym. W pierwszej wytypowanej lokalizacji nie było i nie ma żadnych zabudowań po czym nie mając punktu zaczepienia nie kontynuowałem poszukiwań, choć wewnętrznie wiedziałem że dom ten istnieje naprawdę. Może nie ten sam, lecz najbardziej oddający wyśnioną scenerię. Dopiero po latach, mijając go dziesiątki razy dotarło do mnie że w końcu go znalazłem, choć dopiero od jakiegoś czasu naszła mnie myśl, aby historię tego snu w blogowej przestrzeni zamieścić. Jako pragmatyk tłumaczę sobie opisaną historię zwyczajnie i nie zaskakująco, mianowicie obraz domu utkwił mi w pamięci podczas wielu rowerowych wycieczek ową trasą, którą przemierzałem co najmniej kilka razy w miesiącu bez względu na porę dnia i roku. Zapisany obraz ubarwiony przemyśleniami i elementami wszelakich życiowych przeżyć utworzyły taki sen właśnie.  

Dom najbardziej pasujący do niegdysiejszego snu.

Dziś było pochmurnie a w śnie świeciło słońce.

A o czym śni kotek ?

Ps. Zimno dziś było jak to zimą. Może nie aż tak, ale w porównaniu do wczorajszej wiosny no to... 🤔


Kategoria SZOSA SAMOTNIE



Komentarze
Arnoldzik
| 16:46 poniedziałek, 16 marca 2026 | linkuj Pomimo wszystko, chciałbym znaleźć się w tym śnie ponownie :)
Betty
| 08:21 poniedziałek, 16 marca 2026 | linkuj O Panie tu horrorem zapachniało nie wiosną...ciekawy to opis.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa eczet
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]